Pokaż mi swoje wnętrze…

Kto z Was nie marzy o swoim lokalu? Tematem naszych fantazji jest oczywiście menu, ale nie tylko „ciężki sprzęt”, talerze, i tak dalej, i tak dalej. Sto tysięcy razy na przysłowiowej fajce, słyszeliśmy z ust kolegów i koleżanek „gdyby to był mój bajzel to…”. Znamy to wszyscy. No niech mi ktoś powie, że nie marzy? Wszyscy to robią!

Stolbar 3

Ale odstawmy marzycieli na bok i skupmy się na tych, co planują. Okazuje się, że realizacja snów nie jest, aż tak trudna, jesteś zdeterminowany/wana to Twoje „resto” to tylko kwestia czasu. Anglia daje wielkie możliwości. Można pojechać po doświadczenie lub po grubą kasę (oczywiście w przeliczeniu na PLN).

Pracując poza Londynem,  odkładając każdą wypłatę i odmawiając sobie przyjemności, mieszkając dosłownie nad kuchnią w mały pokoiku, jesteś w stanie odłożyć  spkojnie co najmniej 1000 funtów, minie rok a na Twoim koncie jest już ponad 60 000zł a po 5 latach, TRZY GRUBE STÓWKI.

Idealnie mieć wspólnika, żonę, męża, wujka, brata i podwoić tę kwotę lub skrócić czas gromadzenia kapitału. Potem już tylko wizja i plan jej realizacji. I tutaj pojawiają się schody.  Problem z projektem kuchni, zakupem sprzętu, opracowaniem menu, doborem dostawców, wyszkoleniem zespołu praktycznie nie istnieje. Problem, który istnieje, to sala. Niektórzy próbują sami, budują bar z cegieł, gołe ściany, żarówki bez kloszy, meble z targu staroci, nagłośnienie z głośniczków od komputera,  oświetlenie z choinkowych lampek. No i odwiedzasz takiego kolegę, kuchnia mercedes a sala dewoo lanos. Uśmiechamy się wtedy, życzymy powodzenia, a w duchu myślimy swoje. Gdyby jeszcze serwowali kotleta mielonego lub bigos, pikanterii dodaje to, że w koszmarnym wnętrzu bez klimatu, kelner wnosi awangardowy, gwiazdkowy talerz, wywołując ogromny dysonans.

Zaryzykuję tezę, że 99% kucharzy nie ma pojęcia jak zaprojektować swoją restauracje. Serce idzie w kuchnię, a kto z Was myśli, marzy o krzesłach? Zwykłe przeznaczone na domowy użytek, no ile one wytrzymają? Co się stanie, gdy wyleje się na nie wino? Czy łatwo się wysuwają? Może są za ciężkie, a może za lekkie? Bar – który jest jak port dla żeglarza, powinien być magicznie podświetlony, ciepły, uwodzący kolorową ofertą krajowych i zagranicznych trunków.  Czy też stolik, który nie ma prawa drgnąć! Czasem myślę, że kelner jest w stanie stworzyć lepszy lokal niż kucharz. Barem z cegły i choinkowym oświetleniem nie zawojujesz już świata. Zobaczcie przykłady realizacji www.stolbar.net.pl/bary-restauracyjne-klasycznetak wyglądają profesjonalne wnętrza. Można kopiować, oszczędzać lub zadowalać się prowizorką, albo zrobić to jak trzeba i po prostu zainwestować.

Autor:

Rzecznik Praw Emigranta w UK. Kucharz, felietonista, wydawca, miłośnik kuchni włoskiej regionu Veneto (Wenecja). Konsultant HORECA od lat związany z WDK.

Komentarze zamknięte.

ZAREJSTROWANI INACZEJ TRAKTOWANI!

Rejestrując się na portalu WDK, dołączysz do kulinarnej elity. Dając Ci prawo do uczestnictwa w gorących dyskusjach na FORUM liczymy na Twój pozytywny wkład w Kulinarną Rewolucję.

Logowanie

Utracone hasło?

Zarejestruj się

Please contact the administrator.

Biblioteka Wszystko dla kucharzy
Kinoteka Wszystko dla kucharzy