Blow Up Hall – Poznań I/2016

Są takie chwile w życiu smakosza, krytyka kulinarnego czy jak tam Cię określają, kiedy sen staje się jawą, a pisanie czegokolwiek w kategoriach, jak to smakowało, ja to się łączyło, czy był smak, czy go nie było, jest grubym nietaktem wobec tego, co wydarzyło sie na talerzach. Wieczór u Tomka Purola w Blow Up Hall 5050 z jego kolacją finałową z TOP Chef był takim zjawiskiem kulinarnym. To trzeba przeżyć, przesmakować samemu i już. A kiedy jeszcze wieczór kończy znakomite cygaro w nie mniej wykwintnym towarzystwie, to czy mam prawo do wystawiania cenzurki?

purol6

W zasadzie na tym moja relacja z tej kolacji mogłaby się skończyć. Jeśli nie skusicie się na jej spróbowanie, będziecie ubożsi. To wręcz konieczność, a nawet nie boje się powiedzieć obowiązek każdego, kto traktuje jedzenie jak wydarzenie w życiu, które trzeba celebrować i to obojętnie czy jemy wykwitną kolację, czy dobrze zrobionego hamburgera. Czasu jest sporo, bo kolację degustacyjną Tomka można zjeść codziennie do 30 czerwca. Jeśli jest grupa mniejsza niż 10 osób, kuchnia jest w stanie wydać ją bez wcześniejszej rezerwacji.

Wracając jednak do mojej relacji, jestem ją winny Tomkowi, ponieważ jego zaangażowanie z całym zespołem ludzi nie może pozostać bez echa. Nie ukrywam, że byłem szczęśliwy i dumny, że znalazłem się w gronie kilku osób, które Tomek zaprosił osobiście na jego finałową kolację. Mieliśmy tę przyjemność, że zjedliśmy ją jako pierwsi.

Jak wspomniałem, nie będę się rozwodził nad szczegółami, ale muszę kilka słów poświęcić całości wydarzenia. Tomasz Purol, sprawca całego zamieszania, jako pierwszy z TOP Chefów zdecydował się, by finałowe dania zaprezentować gościom restauracji, w której pracuje. Jak mi sam powiedział, chciał w ten sposób podziękować tym, którzy mu dobrze życzyli, którzy trzymali kciuki i mu kibicowali. To najlepszy sposób, by odwdzięczyć się za dobro, które płynęło do niego podczas realizacji programu.

No dobrze, co tak zachwyciło? Produkty? Patrząc na składniki, właściwie poza kawiorem ze ślimaka, nic nie zaskakuje. No bo co? Foie gras, grasica cielęca, polędwica z dorsza, comber sarni to wszystko można trafić w wielu restauracjach. Dodatki? Morele, żółty burak, czarna oliwka, szpinak, topinambur, czerwona pomarańcza? No też nie. Techniki wykonania? Nigdzie nie widać jajka 64 stopnie, pudrów, pianek, czy innych zdobyczy kuchni molekularnej. No to pytam się co?

A no to, że te wszystkie elementy Tomek potrafił złożyć w pięć aktów wspaniale rozpisanej sztuki, w której każdy aktor zna swoją rolę, podporządkowuje się woli reżysera i może liczyć na nagrodę Akademii Kulinarnej za to, jak zagrał na scenie z porcelany. I to jest największa wartość tej kolacji — mistrz i jego kreacja dający zadowolenie zgromadzonym gościom. Radość z degustacji, radość obcowania z martwą naturą na talerzu, radość delektowania się smakiem, obrazem, zapachem. To, co przeżyłem, śmiało pozwala mi powiedzieć, że do Blow Up Hall 5050 idzie się na Tomka Purola, jak do teatru dla określonego aktora, który wzbudza i zmusza do emocji, kończących się eksplozją uznania wyrażoną standig ovation.

Są takie momenty, które zapadają mocniej w pamięć, sceny, które są omawiane, które przechodzą do historii i wspominane są z rozrzewnieniem, że miało się okazję w tym wydarzeniu uczestniczyć lub budzą zastanowienie, dlaczego mnie tam nie było. Jak jednak wyłowić te perełki? Trzeba na to czasu, dlatego też nie siadłem do napisania moich wrażeń na gorąco, tylko na zimno z wyrachowaniem. I właśnie ten zimny osąd pozwolił mi wybrać to, co gra mi w duszy do dzisiaj. Pewnie Ci, co mnie znają, powiedzą foie gras. Tak moja słabość do tego przysmaku jest znana wszem i wobec. Ale tym razem doceniając jej delikatność, mój wybór padł w całości na ciepłe danie mięsne. Comber, który Tomek potraktował tylko lekkimi muśnięciami na patelni i oddał go ciepłu pieca, co pozwoliła w całości pokazać kunszt kucharza, ale także strukturę i smak tego niezwykłego kawałka sarniego mięsa. Chrupiąca posypka z boczku dzika i zjawiskowy sos skupiły mnie tylko na degustacji, a właściwie na delektowaniu się tym, co zostało podane. Jeszcze jeden element mnie zaskoczył – słonecznik. Ale bardziej zaskakujące było jego przyrządzenie niż ona sam. Został ugotowany w wywarze wołowym stając się wspaniałym kompanem combru sarniego. Tak, to jest to danie, które stanie się dla mnie czymś więcej niż tylko smacznym wspomnieniem.

Czasami, gdy znajduję kilka chwil wolnych, myślę sobie, że zazdroszczę sybarytom. W tym dniu byłem sybarytom i nawet się rozmarzyłem. Z tych przemyśleń doszedłem do wniosku – byłoby miło BYĆ sybarytą.

purol1

Przystawka zimna
Foie gras w orzechach laskowych z musem jabłkowym, gąbką rozmarynową, puree morelowym z rokitnikiem
Chardonnay Reserva/Hugo Casanova/Maule Valley/Chile

purol2

Przystawka gorąca
Grasica cielęca z puree śliwkowym, żółtym burakiem, chipsem i sosem z kurczaka na wiśniówce
Chardonnay Reserva/Hugo Casanova/Maule Valley/Chile

purol3

Danie główne I
Polędwica z dorsza z pudrem z czarnej oliwki, puree ze szpinaku, kulką rakową z solirodem i nasturcją
Rimapere Sauvignon Blanc/Baron Edmond de Rothschild/Marlborough/Nowa Zelandia Marlborough

purol4

Danie główne II
Comber z sarny ze słonecznikiem, burakiem, dynią, trybulą, boczkiem z dzika i topinamburem
Chateau Malmaison/Compagnie Vinicole Baron Edmond de Rothschild/Bordeaux/Francja

purol5

Deser
Mus z gorzkiej czekolady z bezą, kawiorem ze ślimaka, miętą i sorbetem z czerwonej pomarańczy
D.O.C.G. Grape Varieties

RESTAURACJA BLOW UP HALL 5050 ZNALAZŁĄ SIĘ W PRZEWODNIKU GAULT&MILLAU POLSKA W ROKU 2015 I 2016.

Brak komentarzy.

Czekamy na Twój komentarz

Musisz być zalogowany ,aby zostawić komentarz.

ZAREJSTROWANI INACZEJ TRAKTOWANI!

Rejestrując się na portalu WDK, dołączysz do kulinarnej elity. Dając Ci prawo do uczestnictwa w gorących dyskusjach na FORUM liczymy na Twój pozytywny wkład w Kulinarną Rewolucję.

Logowanie

Utracone hasło?

Zarejestruj się

Please contact the administrator.

Biblioteka Wszystko dla kucharzy
Kinoteka Wszystko dla kucharzy