Kelner zrobi Wam Facebook?

c4-poradnik-dla-blogerow-vloJakiś czas temu, jako posiadającego firmę PR zajmującą się także social mediami, osobiście ubodła mnie odpowiedź pewnego właściciela restauracji na profesjonalną ofertę – u nas to kelner będzie robił. Co to znaczy? A no tyle, że praca takich ludzi, jak ja nie jest w cenie. Z całym szacunkiem dla kelnera,  ale ani on nie zna się na mojej pracy, ani ja nie mógłbym wykonywać jego. Chociaż tu jest jedna zasadnicza różnica, ja po wielu latach pracy w gastronomii wiem więcej o zakresie jego obowiązków niż on o meandrach prowadzenia Facebooka. Dlaczego o tym piszę? Bo do moich rąk wpadła książką pt. „Poradnik dla blogerów, vlogerów, gamerów i instagramowiczów. Czego nie wolno robić w internecie”.

Nie raz słyszeliśmy zapewne stwierdzenie-w internecie można wszystko. Panuje ty pełna swoboda, nawet w pisowni. To internet stworzył takie słowa jak nara, pzdr i im podobne. Ale czy tak jest na pewno, czy w internecie panuje wolna amerykanka. Otóż nie. I tu cytat z książki: „Intuicja na pewno podpowiada ci, że całkowitej swobody nie ma i nie możesz pisać, co ci się żywnie podoba, bo możesz narazić się na nieprzyjemności”. Na nieprzyjemności to pryszcz, ale na procesy sądowe o naruszenie praw autorskich osobistych, albo majątkowych, to dopiero może być problem. Autorzy publikacji mówią, że intuicja podpowiada, że całkowitej swobody nie ma. Otóż w tym miejscu bardzo się mylą. Patrząc na profile firmowe czy prywatne, nie mówiąc o blogach, ich autorzy tej intuicji są pozbawieni, albo idą po bandzie z myślą, a kto mi może coś zrobić, przecież to jest internet. Inni zaś, przepraszam za wyrażenie, są ciemni jak tabaka w rogu, bo nikt im wcześniej nie rzucił światła na tę ciemność, a co więcej często ugruntowywał w nich świadomość-wolność Tomku w swoim domku. Wrócę tu do nieszczęsnego kelnera. On o tych wszystkich meandrach nie musi wiedzieć, musi za to perfekcyjnie znać ułożenie sztućców, kieliszków i porcelany na stole. Dlatego warto sięgać po fachowca. Ja muszę o tym wszystkim pamiętać i tak prowadzić wpisy na social mediach, by mój klient mógł spać spokojnie.

Czytając poradnik, mimo mojego ponad 25-letniego doświadczenia, gdzie większość mojego zawodowego życia byłem nie tylko autorem, ale i redaktorem odpowiadającym za rzetelność tekstu, jego zgodność z prawem autorskim, przeraziłem się, jak wiele jest zawiłości, z których nie zdawałem sobie sprawy. Np. czy wiecie, że o ile można fotografować wieżę Eiffla za dnia bez ograniczeń, to na publikowanie zdjęć wieży w nocy trzeba uzyskać zgodę… Tak, choćby z tego powodu, że widowiska świetlne i dźwiękowe mają charakter czasowy, a poza tym to, że instalacja świetlna została skonstruowana w 1985 roku i prawa autorskie konstruktora nie wygasły. Czy wiecie, że wykazywanie się sprytem i wpisywanie w niewidocznych metadanych, by osiągnąć lepszą oglądalność własnej strony np. nazwy Coca-Cola czy nazwy konkurencyjnego, lepiej prosperującego bloga, jest przestępstwem? Co więcej, poradnik pokazuje nam co to jet utwór i kto go może stworzyć, kto udostępniać. Dowiadujemy się, co to jest prawo autorskie osobiste, a co majątkowe, które jest zbywalne, a które jest na zawsze, po wieki wieków amen. Autorzy piszą o prawie do wizerunku i kto je narusza. Mam cytować dalej? Nie, bo zanudzę czytelnika recenzji, a nie o to mi chodzi, chcę bowiem uzyskać odwrotny skutek.

Mimo olbrzymiej ilości regułek, formułek przepisów prawnych, książkę czyta się jak dobrą powieść odkrywającą wiele ciekawych faktów. Została napisana bardzo przystępnym językiem, we którym nikt nie „wymądrza się” prawniczą wiedzą, ale stara się, z sukcesem, przełożyć to, co niezrozumiałe na bardzo czytelny tok myślowy. Lektura jednak tej książki na samym końcu doprowadza do stwierdzenia, że tak naprawdę, to zakazów jest więcej niż płotków w biegu na 3000 m metrów z przeszkodami. I tu dochodzimy do sedna. Po przeczytaniu tej książki, kiedy ułożymy sobie wiedzę, okazuje się, że jeżeli ma się odpowiedni zasób wiedzy, to można poruszać się bez problemu w gąszczu przepisów i że mając doświadczenie i odpowiednie umiejętności, można pobić rekord świata na wspomnianym dystansie nie potykając się o przeszkody i nie topiąc się na każdym okrążeniu w rowie z wodą. No cóż i znowu wracam do biednego kelnera. On nie musi zgłębiać tej wiedzy, a ja muszę ją posiadać.

Cieszę się, że przeczytałem tę książkę i ją mam we własnych zbiorach. Uzmysłowiłem sobie, gdzie byłem niedoskonały, co mi umknęło. Polecam tę książkę, każdemu autorowi, dziennikarzowi, redaktorom gazet i portali internetowych. To publikacja, która prowadzi nas za rękę i pokazuje, będę tu dosadny, jak nie wejść w g…

A ten akapit dedykuję moim przyjaciołom kucharzom. Często z oburzeniem mówią-ktoś kopiuje moje dania, przecież to jest moje, ja je wymyśliłem. Otóż posłużę się cytatem z książki: „Przepisy kucharskie nie są utworami! Nie mają w sobie odpowiedniego poziomu oryginalności. Istnieje również prawdopodobieństwo, że ktoś wcześniej wymyślił już identyczny przepis”. A no np. majonez czarnuszkowy. Cóż tu jest nowego, jedynie dodatek. Majonez wymyślono już ho, ho, albo i wcześniej. Może ktoś udoskonalił technikę jego uzyskiwania, ale sposób wykonania, nie świadczy, że to jest utwór, a tylko on może podlegać ochronie. A co to jest utwór, to odsyłam do książki.

Ps. Polecam ją także wszystkim tym, którzy zlecają przypadkowym osobom prowadzenie FB, bo to jak z tym śpiewaniem w piosence Jerzego Stuhra, co to każdy może. Może, ale trochę lepiej, a czasami gorzej. Tylko to gorzej może się nie skończyć na błędzie ortograficznym, stylistycznym, czy nawet merytorycznym, ale na spotkaniu z prawnikiem. Oby Polak tym razem był mądry przed szkodą.

„Poradnik dla blogerów, vlogerów, gamerów i instagramowiczów. Czego nie wolno robić w internecie”.
Red. naul. Katarzyna Grzybczyk
Difin SA
Warszawa 2017

Autor:

Juliusz PODOLSKI

Dziennikarz z ponad 20-letnim doświadczeniem w pracy redakcyjnej w dziennikach regionalnych („Dzisiaj”, „Gazeta Poznańska”, „Express Poznański”, „Głos Wielkopolski”) oraz w mediach ogólnopolskich. Publikował w takich tytułach, jak: „Auto Sport”, „Auto dziś i jutro”, „Metropol”, „Claudia”, „Menu”, „Przegląd Gastronomiczny”, "Poradnik Restauratora", „Nasze Miasto. Poznań”, "Slow Life"współpracował z telewizją WTK i Radiem „Merkury”. W wolnych chwilach prowadzi bloga Smaczny Turysta, na którym łączy dwie pasje – do podróży i jedzenia. Jak sam o sobie mówi – uwielbia gotować, zwiedzać, jeść i degustować. Współwłaściciel de'GUSTATOR PR. Felietonista i krytyk kulinarny WszystkoDlaKucharzy.com.

Komentarze zamknięte.

ZAREJSTROWANI INACZEJ TRAKTOWANI!

Rejestrując się na portalu WDK, dołączysz do kulinarnej elity. Dając Ci prawo do uczestnictwa w gorących dyskusjach na FORUM liczymy na Twój pozytywny wkład w Kulinarną Rewolucję.

Logowanie

Utracone hasło?

Zarejestruj się

Please contact the administrator.

Biblioteka Wszystko dla kucharzy
Kinoteka Wszystko dla kucharzy