Głód ulicy? Nie. Smakowity Sobieniak

street foodJurek Sobieniak pięknie zaczyna książkę „Street food. Głód ulicy” wskazując, że to nie jest tylko żarcia, a ten, co je stworzył nie pracuje w budzie na kółkach, jak chcą współcześni, młodzi, zjadacze ulicznych smakołyków. Autor pisze z szacunkiem: Świat do pewnego momentu istniał bez taco, hamburgera, czy hot doga. Pojawiła się jednak potrzeba i ktoś, kto umiał na nią odpowiedzieć. O tym często zapomnianym przez historią twórcy, zawszę myślę z wdzięcznością, gdy kosztuję przepysznego langosza czy gdy wsuwam frytki. I wysyłam w gwiazdy porcję dobrych myśli. Myślałem o nim również, pisząc tę książkę. Myśli również domorosły krytyk pisząc o podłym żarciu. A może to ich ocena jest podła?

We wstępie Sobieniak charakteryzuje co to jest street food: potrawy da się zjeść bez użycia sztućców na ulicy, wymyślono go dla ludzi pracy, nie dla bogaczy, chociaż ostatnio lubią się lansować przy food truckach. Zauważa także, iż street food jest coraz bardziej popularny i dlatego napisał książkę, która pozwoli przenieść jedzenie z ulicy do domu.

Domowy bar według autora to królestwo prostoty. Mniej znaczy więcej… Hmm… Znowu to powiedzenie, które ostatnio mocno za mną podąża. Po tym zdaniu chciało mi się czytać dalej. Wiedziałem, że trafię na kilka ciekawostek, mądrości przydatnych nie tylko w kuchni.

W pierwszym rozdziale autor podpowiada jak skompletować swoją kuchnię w domu pod dania street foodowe od noży przez garnki, blendery, pistolety do wędzenia po przyprawy. Fajne są praktyczne rady, jak wybrać nóż, by kupić dobre narzędzia, a nie gadżet. Jak się okazuje to mimo prostych rzeczy jest spory wydatek, ale w myśl starego powiedzenie, jak nie włożysz to nie wyjmiesz, czyli nie zainwestujesz to nie zjesz…

Świetny jest rozdział o hamburgerach. Sobieniak pisze o historii, ale też proponuje przepis na idealny kotlet, który kryje doskonała bułka, a całość koronują dodatki i sosy. Ten przepis ma powalać na kolana. Nie lubię tego określenia, bo jak mnie coś zwala z nóg, to mam o tym jak najgorsze zdanie. Kolejna mądrość książki to stwierdzenie: Aby burger był burgerem zrobionym wyłącznie z mięsa. Żadnej bułki tartej ani jajka – to nie jest kotlet mielony. Ja jeszcze bym dodał – mięso musi być wysokiej jakości, bo z tym często na street foodzie jest kiepsko. W tym rozdziale kilka ciekawych sposobów na dobre sosy, a także na domowe keczupy.

Rozdział trzeci poświęcony został innemu klasykowi ulicy – hot dogom. Czy wicie, że w historii tego przysmaku maczał palce Polak? Jaki miał udział? Sięgnijcie do książki. Autor opisuje także różne rodzaje hot dogów oraz jak zrobić parówkę w domu przy użyciu… cielistej podkolanówki.

Kolejny rozdział, czwarty to wariacje na temat niemieckich białych kiełbasek, które należą do najpopularniejszych w niemieckim street foodzie. Chociaż autor wspomina też o curry wurst, który jest młodszy od kiełbasek norymberskich, to Niemcy pochłaniają 800-900 mln curry wurstów w ciągu roku.

Zapiekanki to temat następnej części książki, w której jak pisze Sobieniak jest przepis na najlepszą bułkę z pieczarkami oraz inne frykasy. Z sentymentem opowiada o zapiekankach z minionego okresu, dając rady na PRL-owskiego zapieksa, jak się o tym daniu mówi. Co więcej, minimalizm tamtej epoki, uświadomił autorowi mądrość kulinarną: główną cechą najlepszej kuchni jest prostota. Tylko czy tak otwarcie można w obecnych czasach występować z pochwałą minionej epoki?

Langosze pyszna strawa. Kto był na Węgrzech i chadzał uliczkami Budapesztu wie czemu poświęcono im oddzielny rozdział. Autor wspomina, że pierwszego niezapomnianego zjadł w Warszawie, co ciekawe ten punkt działa od 25 lat. Miłość Sobieniaka do tego dania ulicznego jest olbrzymia, co sączy się z kart jego książki. Nie dziwie się jemu, bo i ja lubię langosze, choć dobrego nie jadłem w Polsce, ale dzięki publikacji zapisałem adres tych godnych wyprawy do stolicy.

Polska nie ziemniakiem, tylko frytką stoi. To temat kolejnego rozdziału. Ja niestety nie mieszczę się w tej kategorii. Bo one mnie nie rajcują, ponieważ trudno o dobre. Bardziej skłaniam się ku pieczonym ziemniakom. Myślę, że jednak sięgnę ku nim korzystając z porad zawartych w książce o ulicznym jedzeniu. Wiecie jak powstały frytki? Oczywiście w Belgii, to każdy świadomy smakosz wie, ale nie każdy zna legendę. Otóż na początku były stynki… Reszta w książce, którą warto przeczytać, by łyknąć kulinarnej wiedzy i nie opowiadać bzdetów.

Jeśli lubicie kanapki to zaciekawi Was ósmy rozdział. Tu dowiemy się, że ich historia sięga I wieku przed Chrystusem. Dzisiaj to najprostsze uliczne jedzenie, jakie można sobie wyobrazić. Czytając książkę zawstydziłem się, ponieważ nie wiedziałem co to kanapka „Zabłyśnij”. Pochodziła ze środowiska robotniczego i imitować miała kanapkę ze schabowym. A były to dwie pajdy chleba z plackiem ziemniaczanym. Nazwa wzięła się ze stwierdzenia Oto jak można zabłysnąć w prosty sposób, gdy mięso było na kartki. Czyli Polak potrafi. W tym rozdziale jest jeszcze kilka świetnych historii i anegdot o sandwiczach.

W kolejnych częściach ruszamy w podróż po świecie: Włochy, Grecja, Turcja, Bałkany, Armenia, Bliski Wschód oraz Hiszpania, którą Sobieniak określa królestwem street foodu, by zakończyć daniami kuchni Tex-Mex.

To książka nie tylko do gotowania, ale i czytania, swoisty leksykon wiedzy street foodowej. Cieszy mnie, że po książkach Alka Barona, Maliki i Tomka Purola, kolejny kucharz napisał książkę. Dość już na półkach pozycji tworzonych przez blogerów i ludzi z przypadku. Jak zwykle książki Pascala wydanie przygotowane świetnie edytorsko, znakomite fotografie oraz ciekawe rozwiązanie z dopiskami drukowanymi pismem imitującym ręczne dopiski. Książka dla miłośników kulinariów obowiązkowa.

Ps. Jeżeli nawet nie wykorzystacie przepisów, to sosy, które skomponował Sobieniak zrobią robotę choćby przy daniach z grilla, na które właśnie ruszył sezon :)

Tytuł: Street food. Głód ulicy
Autor: Sobieniak Jerzy
Wydawnictwo: Wydawnictwo Pascal
Rok wydania: 2016

Jerzy Sobieniak o sobie:
Kocham jeść, więc gotuję. To właśnie gotowanie pchnęło mnie w ramiona nauki. Jestem nie tylko kucharzem i technologiem żywności, ale także ekspertem w dziedzinie doradztwa gastronomicznego. Od lat propaguję kulturę kulinarną wśród dzieci, młodzieży i dorosłych. Swoją przygodę z kuchnią zacząłem w wieku 10 lat od … kanapki z kapustą kiszoną. To właśnie był mój mały początek wielkich zmian.
Niebanalne i proste połączenia skłaniają mnie do ciągłej refleksji nad naszym codziennym gotowaniem. Z jednej strony wyciągam to co najlepsze z przepisów naszych babć, z drugiej dodaję do nich swoją wiedzę z zakresu techonolgii żywienia, nowinek kulinarnych itp. Chcę uczyć jak zamieniać codzienne gotowanie w świadome tworzenie posiłków. Uwielbiam podpowiadać czego używać, doradzać jak łączyć, smakować wraz z innymi…
Jestem współautorem projektu modernizacji restauracji wagonowych spółki Wars na terenie Polski. Przez 2 lata byłem twarzą tej największej polskiej firmy gastronomicznej. Byłem szefem kuchni Warszawskiej restauracji Endorfina w Pałacu Zamojskich w której podejmowałem głowy państw, miedzy innymi księcia Norwegi, ambasadorów i znanych polityków. Organizowałem jedną z największych imprez francuskich w Polsce – Święto Bastylii.
Od ponad trzech lat związany jestem z TVP2 i programem śniadaniowym Pytanie na Śniadanie.

Autor:

Juliusz PODOLSKI

Dziennikarz z ponad 20-letnim doświadczeniem w pracy redakcyjnej w dziennikach regionalnych („Dzisiaj”, „Gazeta Poznańska”, „Express Poznański”, „Głos Wielkopolski”) oraz w mediach ogólnopolskich. Publikował w takich tytułach, jak: „Auto Sport”, „Auto dziś i jutro”, „Metropol”, „Claudia”, „Menu”, „Przegląd Gastronomiczny”, "Poradnik Restauratora", „Nasze Miasto. Poznań”, "Slow Life"współpracował z telewizją WTK i Radiem „Merkury”. W wolnych chwilach prowadzi bloga Smaczny Turysta, na którym łączy dwie pasje – do podróży i jedzenia. Jak sam o sobie mówi – uwielbia gotować, zwiedzać, jeść i degustować. Współwłaściciel de'GUSTATOR PR. Felietonista i krytyk kulinarny WszystkoDlaKucharzy.com.

Komentarze zamknięte.

ZAREJSTROWANI INACZEJ TRAKTOWANI!

Rejestrując się na portalu WDK, dołączysz do kulinarnej elity. Dając Ci prawo do uczestnictwa w gorących dyskusjach na FORUM liczymy na Twój pozytywny wkład w Kulinarną Rewolucję.

Logowanie

Utracone hasło?

Zarejestruj się

Please contact the administrator.

Biblioteka Wszystko dla kucharzy
Kinoteka Wszystko dla kucharzy